Oczyszczający tydzień witariański

I tak oto końca dobiega mój "witariański" tydzień.
Powiem jedno - nigdy wcześniej nie miałam tyle energii ! Doprawdy surowe jedzonko (szczególnie, teraz latem przy tych morderczych upałach) to wielkie dobrodziejstwo.
Trzeba tylko uważać, żeby dieta była urozmaicona - np. nie jeść tylko Raw Deserków (które nawiasem mówiąc są napRAWdę) uzależniające :)), na moją dietę składały się głównie warzywa i owoce oraz czasem orzechy i bakalie.
Założenia
Ogólne założenia raw diety to surowe jedzenie, ewentualnie podgrzane do góra 42 st.
Ja nic nie podgrzewałam. Robiłam także swoje kiełki - głównie z fasolki mung.
Owoce i warzywka oczywiście wcinam na surowo, (odkrycie miesiąca - surowy kalafior i buraki - kop energetyczny przy długim uczuciu sytości), z nasion, orzechów i bakalii robiłam też "papki", "ciasta", "deserki" - bez cukru i substancji słodzących (daktyle są naprawdę słodkie :))), bez mąki...
Cel
"Obadanie" wpływu surowego jedzenia na organizm. Sporo o tym czytałam i od dłuższego czasu chciałam spróbować, a że jestem wielką fanką i propagatorką zdrowego nieprzetworzonego żarełka :) musiałam w końcu przeprowadzić badania na żywym organiźmie.
Opinia
Nie zauważyłam jakiegoś konkretnego spadku wagi (ani wzrostu :), nie o to mi zresztą chodziło. Chodziło mi przede wszystkim o wypróbowanie - sporo czytałam na ten temat, nie jem mięsa już od dłuższego czasu, unikam też jak ognia przetworzonej żywności, nawet chleb pieczemy z mężem sami, więc raczej nie było jakiegoś spektakularnego oczyszczenia, raczej taki letni delikatny detoksik...
Co zauważyłam namacalnie (i inni to zauważyli ;) że mam wyraźnie więcej energii - jestem jakoś bo ja wiem, inaczej nastawiona do świata? Wiem że brzmi to dziwnie, ale chyba coś w tym jest... nawet w połowie nie odczuwam tyle zmęczenia po całym dniu w pracy i domu... Ogólnie chyba warto spróbować - oczywiście na każdego może TO działać inaczej, opisuję tylko moje subiektywne odczucia.
Uważajcie też na efekt oczyszczenia jeśli do tej pory jedliście przetwożone jedzenie / mięso - może być gwałtownie i nie mam na myśli tylko problemów gastrycznych... skóra, włosy - na pewno nie pozostaną obojętne na detoxxx...
Jeśli ktoś jest chętny wypróbować (lub uczynić z tego swój styl życia) polecam kilka przepisów:
Przepisy
Moje prywatne odkrycie - "lody" z daktyli - smakują trochę jak krówka kokosowa, musiałam się siłą powstrzymywać, żeby nie jeść draństwa od rana do wieczora (próbowałam szczerze mówiąc z większością suszonych owoców - rodzynkami, żurawiną, itp. ale żadne z połączeń nie było tak fajne jak daktylowe, aczkolwiek ciekawie wyszły rodzynki, sezam, i orzeszki ziemne - trochę "chałwowo")
Nie podaję proporcji - celuję "na oko" :)
"Lody Daktylowe"
Składniki:
- daktyle
- migdały
- wiórki kokosowe
- olej kokosowy
Migdały moczymy przez noc w zimnej wodzie, następnego dnia wodę odlewamy, a migdały mielimy (ja mielę w blenderze lub robocie), daktyle namaczamy przez kilka godzin i także mielimy na papkę, dodajemy migdały, wiórki kokosowe i kilka łyżeczek oleju kokosowego, wszystko razem jeszcze raz miksujemy do w miarę gładkiej pasty, przekładamy - albo do jednego dużego pojemnika, albo np. do foremek do mufinek.
Mrozimy.
"Lody" tak do końca nie zamarzną "na kamień" (przynajmniej mi nie zamarzły), a najlepsze są zaraz po wyjęciu z zamrażarki MNIAM
"Sosik do różności"
Składniki:
- pomidory (najlepiej malinowe, obrane ze skórki)
- czerwona papryka
- średnia cebula
- dwa ząbki czosnku
- świeży lub suszony tymianek
- świeża lub suszona bazylia (polecam świeżą)
- świeże lub suszone oregano
Wszystko razem zblendować :)
Sosik nadaje się np. do "makaronu" z cukini, chociaż ja z surową cukinią mam raczej średnie przejścia... wolę "makaron ze świerzej marchwi.
" Życiodajny koktail"
Składniki:
- marchew
- średnie jabłko
- mały surowy czerwony buraczek
- opcjonalnie - kawałek świeżego imbiru
Wszystko razem zblendować :), w taki gorąc jak dziś wrzucam jeszcze kostki lodu - orzeźwia.
Zdjęć nie będzie bo już wszystko zjadłam :)
Rokowania
Myślę, że będę powtarzać cyklicznie "tygodnie witariańskie", a to co mi weszło w nawyk, to jedzenie zdecydowanie większej ilości surowizny.



Dobrze, że ktoś ma taką inicjatywę jak moja :) Ja dziś zaczynam 20 dni witarianizmu :)
OdpowiedzUsuń