Amla Dabur vs. Khadi
Kilka słów o olejowaniu włosów.
Olejowanie
Dawno dawno temu zaczęłam olejować włosy. Amlą. Potem olejem kokosowym i amlą, potem amlą, sesą i ogólnie większością tego co tam znalazłam w internetach, kosmetyczce tudzież kuchni :)... Amla ta z Dabur sprawdzała się fantastycznie, włosy zrobiły się po niej jakby gęstsze, grubsze, trochę baby hair.
Aplikacja nie była jakoś mocno kłopotliwa, amla nie spływała, nie skapywała. Ale...
Przeszkadzały mi w dwie rzeczy w Amli Dabur. Pierwsza to zapach - duszący, trochę sztuczny, ogólnie zbyt "namolny" żeby wytrzymywać np. całą noc. A druga rzecz to to że ma w składzie parafinę.
Zaczęłam więc szukać czegoś innego. Trafiłam na recenzje Khadi Bhringraj Oil.
Z recenzji wywnioskowałam jedno - można go kochać albo nienawidzić. Miałam okazję zakupic go po bardzo dobrej cenie pomyślałam - a co mi tam - i tak się zużyje, najwyżej wymieszam z olejem kokosowym albo czym tam będę miała pod ręką.
Kupiłam. Przyszedł (nie sam znaczy się - listonosz przyniósł). Rozpakowałam. Otworzyłam.
Pierwsze wrażenie - zapach. W porówniamiu z Amlą Dabur jest SUPER!!! Amla Dabur pachnie (nie, nie powiem żeby śmierdziała) trochę zbyt agresywnie i trochę jednak sztucznie. Khadi pachnie naprawdę ładnie - olejkiem sandałowym.
Zapach ten jest o tyle różny od Amli Dabur, spokojniejszy i delikatniejszy że nawet muj Szacowny Małżonek polubił go i nie narzeka (jak łaziłam z Amlą D. na głowie to zdarzało mu się wybywać do drugiego pokoju...), co ciekawe zapach ten tak jakby "wżera" się we włosy, jest wyczuwalny nawet po kilku dniach, przy czym nie jest duszący, nie przeszkadza ani nic takiego :)
Zapach ten jest o tyle różny od Amli Dabur, spokojniejszy i delikatniejszy że nawet muj Szacowny Małżonek polubił go i nie narzeka (jak łaziłam z Amlą D. na głowie to zdarzało mu się wybywać do drugiego pokoju...), co ciekawe zapach ten tak jakby "wżera" się we włosy, jest wyczuwalny nawet po kilku dniach, przy czym nie jest duszący, nie przeszkadza ani nic takiego :)
Drugie wrażenie (jak już zabrałam się do nakładania na włosy) - rozprowadza się trochę gorzej niz Amla D. (myślę że jest to związane z brakiem parafiny w składzie) i uwaga uwaga - po pierwszych dwóch użyciach nie byłam zakochana - bynajmniej... włosy były lekko sianowate, bez połysku - ogólnie dramat!
No kurczę - chyba się nie polubimy! Ale cała butla, ładnie pachnie, a niech tam - nasmarowałam po raz trzeci.
Suprajs! Mięciutkie, miłe w dotyku włoski z delikatnym połyskiem... co do...
I z każdym nstępnym użyciem jest coraz lepiej! Przy czym najlepsza zaleta - przestały się puszyć! Grubsze też są wyraźnie :)
Doprawdy nie wiem co wywołało ten efekt na początku (mam taką roboczą hipotezę, że może włosy i skóra głowy musiały się przyzwyczaić, może rzeczywiście efekt olejowania tym specyfikiem obliczony jest na jakiś konkretny rodzaj powolnego, dogłębnego działania, a nie szybkiego - lecz powierzchownego).
Baby hair pojawiają się obficie - ogólnie Ania zadowolona :)
Skład
Skład bardzo przyjemny a przede wszystkim naturalny - bhringraj, brahmi, amla, harad, baheda, nagarmotha, camphor, jatamansi, sandal, sesame oil.
Podsumowanie / opinia
Ogólnie jestem wielką fanką indyjskich kosmetyków (o ile mają dobry skład) i chętnie sięgam po metody pielęgnacji ( lubię to słowo - pielęgnacja, pielęgnować - od razu przychodzi na myśl kąpiel w pachnących olejkach z płatkami róż :))) pochodzące ze wschodu (bliższego i dalszego).
Jeśli szukacie czegoś naturalnego i delikatnego (ale o przedłuzonym działaniu :)) myślę, że ten olej może być fajny - u mnie sprawdza się naprawdę wspaniale. Wydajny bardzo, rzeczywiście wystarczy ok 2-3 łyżeczki (producent podaje że jedna, ale jakoś mi to nie pasuje) żeby natrzeć porządnie skalp oraz włosy. Końcówek tylko nie chce reperować. Nie oczekiwałam tego jednak od niego - na końcówki mam pomysł innego gatunku (na pewno podzielę się swym niecnym planem oraz jego działaniem jak tylko będę mogła powiedzieć coś więcej na ten temat).
Ogólnie warto olejować włosy - zamiast obciążających i tak naprawdę niewiele dających masek czy odżywek drogeryjnych (jakiś czas temu - o ja głupia, miast pozostać przy wypróbowanych metodach - wypróbowałam się w tak strasznie zachwalaną maseczkę biowax i leczyłam potem podrażnienia na głowie chyba parę tygodni).
Warto spróbować :)
Rokowania
Na razie jestem w trakcie pierwszego opakowania - butelka 210 ml starczy chyba na dłuuugo.
Myślę że skuszę się na niego ponownie.



Komentarze
Prześlij komentarz