Super łatwy DIY dwufazowy tonik do cery problematycznej - tylko trzy składniki!
Któż z nas nie miewa zaskórników, zanieczyszconej cery, przykrych "niespodzianek"? Tak jesteśmy skonstruowani - nasza skóra ma pory. Przez te pory odbywa się komunikacja organizmu ze światem zewnętrznym. Pocimy się, wydzielamy sebum - jest to zupełnie normalne i nie ma sensu udawać że jest inaczej.
Ostatnio mam wrażenie, że dziewczyny (chłopcy pewnie też) dążą do efektu photoshopa na skórze. I to już nie tylko o makijaż chodzi, ale także o pielęgnację... Wiele działań ma na celu idealną redukcję wszelkich "niedoskonałości" - tak by skóra była taaaka gładka a ani jeden por się na niej nie odznaczył.
Fakt faktem - gładka cera jest estetyczna, kojarzy nam się ze zdrowiem i witalnością.
Ja akurat należę do tych nieszczęśnic które mają cerę pooraną głębokimi dziurami - rozszeżone pory, zaskórniki wszelkiej maści - czy to otwarte czy zamknięte to moja codzienność.
Na zasadzie prób i błędów (ani kosmetyczka ani dermatolog nigdy tu wiele nie pomogli) doszłam do tego co mojej gębie służy a co nie. Aby utrzymać ją w stanie względnej równowagi wkładam umiarkowany wysiłek (są ciekawsze rzeczy do roboty niż peelingowanie się od rana do nocy :)). Jest natomiast kilka "patentów" które sprawdzają się u mnie zawsze.
Po pierwsze - jest to głębokie oczyszczanie. Mycie twarzy glinkami, peeling z sody (KLIK), czy peelingi korundowe wykonywane w moim przypadku 1-2 razy na tydzień dają już bardzo fajne rezultaty.
Po drugie - tonizowanie. I tu sprawdza się sporo toników - zarówno kupnych jak i DIY.
Po trzecie oczywiście nawilżanie i olejowanie. U mnie punkt ten jest "w jednym worze" ponieważ czynności te wykonuję zamiennie.
O nawilżaniu i olejowaniu w przypadku skóry którą wszystko wnerwia będę jeszcze pisać.
Dziś chciałabym podzielić się przepisem na dwufazowy "tonik", czy raczej płyn do twarzy który u mnie sprawdza się w każdych warunkach - rano do ekspresowego oczyszczenia i tonizowania (także pod makijaż), wieczorem może być pomocny przy zmywaniu makijażu i uspokojeniu cery.
Jeśli tak jak ja macie skórę którą "byle co" zapycha i podrażnia oraz wywołuje pryszcze - być może ten przepis sprawdzi się też u was. Bywa, że miksturę tą stosuję na noc zamiast kremu.
Przeipis jest banalny - składa się z trzech składników:
- dowolnego hydrolatu lub wody kwiatowej - u mnie woda z kwiatów pomarańczy, ale polecam też hydrolat oczarowy lub lawendowy, a nawet - po prostu wodę różaną.
- oleju z czarnuszki
- olejku cytrynowego
składniki odmierzamy tak, aby na 100 ml gotowego produktu 60 ml stanowił hydrolat lub woda kwiatowa a 40 ml - oleje - 30 ml - olej z czarnuszki, 10 ml olejek cytrynowy (można dodać mniej jakby dla kogoś był zbyt mocny).
Płyn można zrobić też z samym tylko olejem z czarnuszki, ale u mnie lepiej działa w połączeniu z olejkiem cytrynowym (w ogóle moja skóra bardzo lubi cytrynę).
Przelewamy składniki do szklanej buteleczki. Wstrząsamy przed każdym użyciem (logiczne że woda oddzieli się od oleju).
Miksturę trzymam w lodówce.
Olej z czarnuszki ma wiele dobroczynnych właściwości. Polecany jest zwłaszcza do skóry z tak zwanymi problemami - ma silne działanie antybakteryjne, antywirusowe i antygrzybiczne. Do tego pięknie działa na problemy natury immunologicznej, a także łuszczyce, egzemy i tym podobne.
Wewnętrznie olej z czarnuszki może wspomóc walkę z alergiami, chorobami autoimunologicznymi, jest pomocna przy anemii i wzmacnia odporność. JEst także pomocny w przypadku dolegliwości układu pokarmowego.
Woda z kwiatów pomarańczy ma działanie uspokajające, kojące, nawilżajace. Działa również delikatnie przeciwzapalnie i ściągająco.
Olejek cytrynowy ma także działanie odkażające, do tego wspaniale działą na skórę tłustą - może być używany także do pielęgnacji przetłuszczającej się skóry głowy (odrobinę dodajemy do szamponu).
U mnie wszelkie wyroby z cytryny są zwykle bardzo dobrze tolerowane i dają naprawdę fajne efekty. Cytryna także lekko rozjaśnia.
Uwaga - choć płyn może służyć do demakijażu twarzy (choć w celu stwożenia mocno demakijażowego specyfiku nalezy dodać jeszcze olej "bazowy" - słodkie migdały, argan, jojoba, konopie itp. oraz olej rycynowy) to absolutnie nie polecam go do demakijażu oczu!








Komentarze
Prześlij komentarz